życie jest piękne

Wpis

wtorek, 07 stycznia 2014

Tu przed wylotem...

12 stycznia 2011

Ania w końcu wzięła urlop ,całe 3 tygodnie.Po 3 latach bez urlopu.Znajomi trochę zdziwieni,bo to ani na święta,ani na Sylwestra .Ale gratulowali.Wypytywali dokąd się wybieramy,ale jakoś udało się uniknąć odpowiedzi,które,rzecz jasna,wywołają następne pytania.Ania zawsze z delikatnym uśmiechem na twarzy potrafiła wymigać się od odpowiedzi.

Odbyliśmy całą pielgrzymkę do lekarzy specjalistów,dentystów,zrobiliśmy kilka podstawowych badać dawno odkładanych.

Nasz wybór padł na Tajlandię.Ale postanowiliśmy najpierw zatrzymać się kilka dni w Dubaju.Kiedyś ze śmiechem "obiecałem" Ani chociaż jeden nocleg w hotelu Al Burj .Teraz się to mogło ziścić; postawiliśmy zaszaleć.Dwie noce plus zwiedzanie Dubaju z przewodnikiem w języku polskim(Ania w zasadzie nie znała angielskiego).

Na portalu booking.com zarezerwowałem 2 noce ,za które zapłaciłem tyle,co za tygodniowe wakacje w Tajlandii w 5* hotelu all included.Ale co tam!

Kupiłem bilety na lufthansę  z Gdańska do Frankfurtu a na stronie :emirates.com z Frankfurtu do Dubaju i 3 dni później też emirates do Bangkoku.Bilety na powrót "open",bo tak naprawdę nie byliśmy pewni kiedy dokładnie wrócimy.

Kiedyś leciałem business class do Ameryki Południowej,ale wtedy były wolne miejsca i stewardessa zaproponowała przejście do klasy business na piętrze jumbo-jeta.

Teraz jednak,chcąc zrobić Ani niespodziankę postanowiłem też zaszaleć i wykupiłem w emirates business class.

Przed wylotem kupiliśmy 2 nowe walizy samsonite ,ubezpieczenie w hestii na cała trasę i....odlot!!

22 stycznia 2011 

Kolega podwiózł nas na lotnisko.Zawsze zostawialiśmy auto na parkingu,ale tym razem ,przy przewidywanym okresie 2-3 tygodni postanowiliśmy zostawić naszą starą Kię na parkingu strzeżonym w mieście.

Kolega też był zdziwiony ,że lecimy aż na 2 tygodnie,ale w końcu lot do Niemiec do znajomych(taką wersję zaczęliśmy rozpuszczać) nie zrobił specjalnego wrażenia.

Odprawiliśmy się w 15 minut i przeszliśmy przez kontrolę bezpieczeństwa do sali odlotów.Czuliśmy się świetnie.Pogoda była nijaka.Najważniejsze,że nie wiało.

Odprawa we Frankfurcie poszła fantastycznie.Uśmiechnięte stewardessy,uprzejmie i pomocne.No cóż business class - nobless oblige!!!

Klasa business w emirates to nadzwyczajne przeżycie.Po prostu bajka!jedzenie,drinki,serwis.

Niewiele ponad 6 godzin.Rozmawialiśmy o naszych planach na przyszłość,rzuciliśmy okiem na film przed nami,ale niestety po angielsku,więc szybko nas znudził.przejrzeliśmy magazyny i przede wszystkim podjęliśmy.Potrawy,których nazw już dzisiaj nie pamiętam.Wykwintne,podane na wspaniałej zastawie.

Na lotnisku w Dubaju,po bardzo szybkiej odprawie czekał na nas kierowca limuzyny hotelowej z nazwiskiem na dużej kartce i logo hotelu,w mundurku,jaki przynależy do personelu hotelowego.

Mercedes 500 cicho ,niemal bezszelestnie przejechał z lotniska do hotelu.10 dolarów napiwku dla kierowcy i uśmiech w skłonie,czapka w ręku.Bagażowy z wózkiem, wyładował walizki.Poszliśmy do recepcji.Tak zaczął się nasz krótki,bajkowy pobyt w Dubaju.

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
milwit1
Czas publikacji:
wtorek, 07 stycznia 2014 12:37

Polecane wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

  • chusteczkiregina napisał(a) komentarz datowany na 2014/01/16 21:42:32:

    Jeśli to z Panem korespondowałem w 2010 (przed wygraną) o Romanie z Pleszewa, to prosżę o ponowny kontakt. Tamten Pana adres mailowy już nie działa.

Dodaj komentarz